こんにちは
私は Amaya Beata です
よろしくおねがいします m( _ _ )m
Dlaczego język japoński? Hmm... W tym roku skończę 23 lata - jeszcze do wieku lat 19 sama nigdy bym nie pomyślała, że będę się uczyć japońskiego. Inne języki takie jak hiszpański, włoski? Jak najbardziej! Ale japoński? Toż to były dla mnie zwykłe, niezrozumiałe dla normalnego śmiertelnika krzaczki albo coś w stylu egipskich hieroglifów - coś tak bardzo innego, egzotycznego, że wydawało się, jakby Japonia leżała na jakimś Marsie, Uranie czy innej planecie - a nie na sąsiednim kontynencie.
Co zatem się zmieniło?
W wieku 19 lat - kiedy moja wiedza ograniczała się do "anime się ogląda, mange się czyta" i znania jedynie Sailor Moon - poszłam na studia. Na jednych z pierwszych zajęć podczas pracy w parach poznałam Anko. Najpierw nieśmiało patrzyłyśmy na siebie, nie wiedząc, z kim mamy do czynienia i jak by tu zagadać. Potem - no cóż... swój swojego zawsze znajdzie - nawet nie trzeba specjalnie szukać. Bratnie dusze działają jak dwa magnesy o przeciwnych biegunach - wzajemnie się przyciągają.
Dlaczego o tym piszę? Miałam pisać o japońskim. Ale właśnie dzięki Anko rozpoczęłam swoją przygodę z tym językiem. Słuchając Anko z zapałem rozprawiającą o Japonii, anime, mandze, japońskim - zaczęłam się sama tym żywo interesować. Najpierw oglądanie anime, wyłapywanie podstawowych zwrotów (ohayou, konnichiha, arigatou, oyasumi itp.) To też wpłynęło na moje zainteresowanie japońskim - osłuchałam się trochę języka i odkryłam, że japoński brzmi bardzo przyjemnie i miękko (a nie jak twardy faszysta).
I wreszcie, mniej więcej w grudniu 2011 roku - zaczęłam uczyć się japońskiego.
Ktoś mógłby uznać, że uczę się już 1,5 lat i pewnie umiem już co nieco - otóż nie. To prawda, że uczę się od grudnia 2011, ale w międzyczasie miałam przerwy - czasem kilkudniowe, czasem miesięczne. Poza tym uczę się sama w domu, korzystając jedynie z dostępnych w internecie darmowych kursów czy innych stron do nauki (również obcojęzycznych).
Czasem uczę się gramatyki, czasem poznaję nowe słówka, ale najchętniej uczę się nowych kanji. Te krzaczki okazują się być łatwiejsze niż mi się wydawało! Naprawdę wielką frajdę sprawia mi uczenie się kanji przez skojarzenia: albo patrząc na dany znak wyobrażam go sobie jako obrazek (w końcu kanji to takie pismo obrazkowe), albo - w przypadku złożeń różnych kanji - rozbieram je na części patrząc z czego się składa i wymyślając historyjki. Pomysłowość Japończyków w tym względzie często mnie zadziwia (a mówiąc ściślej to bardziej Chińczyków, bo kanji jak wszystko inne jest "made in China"), np. taki "kwiat" 花 , który składa się z "trawy" (u góry), człowieka (po lewej) i łyżki (po prawej). Wydaje się dziwne i z początku niewiadomo, co to ma wspólnego z kwiatem, ale zaprawdę, powiadam wam - im dane kanji dziwniejsze się wydaje, tym można ciekawsze skojarzenia i historyjki do tego wymyślać! \(^_^)/
Na dziś ode mnie wystarczy. Będę pisać dalej o swoich przygodach i odczuciach co do języka japońskiego, jak i całej Japonii i wszystkiego, co z tym związane.
Miło było Was poznać.
Do zobaczenia!
Amaya Beata
PS. A jeśli ktoś jest zainteresowany moimi skojarzeniami kanji - zapraszam skromnie tu:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz