niedziela, 19 maja 2013

Zmora językowa - brak motywacji

 Nigdy nie nauczę się języka... nie mam do tego talentu...
.
.
.
Bullshit!

Ale nim przejdę do głównego tematu tej notki...
Jestem Haku Shiroi (白 白い - Biel Biała). Taka tam osóbka na tym wielkim świecie. Kolejny współtwórca (nie mylić z pomysłodawcą) owej strony. Do zainteresowań mogę zaliczyć głównie:
rysowanie, pisanie, słuchanie muzyki, nauka języków obcych, fotografowanie.

Dopiero od pewnego czasu  zrozumiałem, że chciałbym wiązać swą przyszłość z językami w dość dużym stopniu. Co z tego wyjdzie? Kto wie! 

Tak więc jak każdy zapaleniec językowy, prawie każdego dnia zadaję sobie pytanie "Co zrobić, aby uzyskać poziom perfect w danym języku?"
Mam nadzieję, że pewnego dnia odpowiem sobie na to pytanie (a może już znam odpowiedź?).

Mam taki pewien cel w życiu. Otóż chodzi o to, aby móc w przyszłości uczyć ludzi i pomagać im w ich zmaganiach z językami. Aby pokonać trudności, z którymi ja nie mogłem sobie poradzić.

Ale to tyle o mnie! To nie ja mam być w tym poście głównym tematem. 

Czas na esej z  serii: Wywody Haka.

Często można przeczytać, czy usłyszeć, że KAŻDY może się nauczyć języka. Komuś to zajmie dłuższy, a komuś krótszy czas. Czy to prawda? Ja myślę, że tak!
Wiele ludzi załamuje się swoim poziomem języka. Uczą się, a nic z tego nie wynika. W takim razie po co się uczyć, skoro nawet nie widać efektów pracy? 
Dobrym przykładem takiego myślenia jestem ja sam. Dlatego pewnego dnia coś sobie uświadomiłem. Uczę się języka japońskiego (sam) około 4 lat. Pewnie pomyślcie "No to jak zawodowiec!". Otóż nie. Mówiąc szczerze to ledwo się dogadam. Nie mam na celu Was demotywować i zniechęcać do nauki języka japońskiego lub innego języka. Nie chodzi mi też o to, że japoński jest tak trudny. Nie, nie, nie! Podobnie jest z moim angielskim. I gdy tak się zastanawiam, dlaczego tak jest, dochodzę do pewnych wniosków. 
Otóż: Ile znamy osób, które mają 18 lat, uczą się języka niemieckiego od podstawówki i potrafią jedynie powiedzieć "Ich gehe in die Disco gern."? Ja znam takich masę. Znam osoby, które będące na profilu angielskim, ledwo potrafią złożyć dobrze gramatycznie zdanie. 

Mamy w szkole same 5 i 6, a gdy dochodzi do rozmowy z obcokrajowcem rozkładamy ręce i zdajemy sobie pytanie: "Dlaczego nie potrafię nic powiedzieć? Dlaczego niczego nie rozumiem?"
Problem tkwi w naszej nauce.

Wiem to po sobie. Mogłoby się wydawać, że po 4 latach nauki japońskiego powinienem swobodnie nim władać. A ja podczas rozmowy ledwo rozumiem, co do mnie się mówi. Chwytam się za głowę i załamuję. 
"No przecież tyle czasu spędziłem przed książkami i to wszystko na marne?!"

Jedynie co mogę powiedzieć to "NIE ZAŁAMUJCIE SIĘ!". Podstawowym błędem, który popełniłem była "sucha" nauka. Czytałem zagadnienia gramatyczne, rozwiązywałem zadania, uczyłem się słówek. 
A gdzie żywy kontakt z językiem? Ile razy mówiłem w tym języku? Ile razy słuchałem nagrań? Ile razy rozmawiałem z obcokrajowcem? Gdybym zebrał cały ten czas, być może byłby to tydzień. Tydzień żywej nauki na 4 lata? I czego ja oczekuję od siebie? Że zacznę mówić niczym rodowity Japończyk? 
A tak wiele razy powtarzałem "Co jest nie tak ze mną? Uczę się 4 lata, a nic nie potrafię!"
Tak naprawdę nie chodzi tu o czas nauki, a o jej jakość. Gdybym przykładał się do tego co robię, zamierzone efekty z pewnością ukazałyby się minimum po roku nauki. 
Dlatego spokojnie! Nikt nie jest antytalentem językowym. Wystarczy zmienić sposób w jaki podchodzi się do języka. Wystarczy zacząć się uczyć porządnie, systematycznie, z sercem, a to na co czekamy z pewnością się pojawi.

I jeszcze jedna ważna rzecz.

Gdy już zmienicie swoje nastawienie do nauki języków, uzbroicie się w cierpliwość! 
Znów mogę podać przykład z mojego życia. Niedawno kupiłem książkę do japońskiego, w której głownie znajdują się nagrania. Książka przedstawia ciekawy sposób nauki, dzięki któremu zamierzone efekty można dostrzec po przerobieniu całego kursu (100 nagrań). Ja będąc na 15 nagraniu, zacząłem się zbyt ekscytować. Nauka szła w miarę łatwo. Trudno było zauważyć jakiekolwiek efekty, lecz ja myślałem inaczej. Oczekiwałem zbyt wiele. Sądziłem, że po przerobieniu nawet nie połowy książki moje umiejętności wzrosną tak, jakbym ukończył ją 2 razy. 
Znów nadeszło rozczarowanie, niechęć i brak wiary w swoje siły. Dlatego najważniejsze to nauczyć się cierpliwości, dokładności i systematyczności. Nie widzisz efektów ciężkiej pracy po miesiącu? Daj sobie czas! Ucz się dalej, a zobaczysz, że wkrótce one się zjawią i cię zaskoczą!

Najważniejsze to wiara w swoje siły. Przecież wystarczy chcieć!

Kolejną ważną rzeczą jest to, aby każdego dnia wyciągać coś nowego z języka. Jeśli postanowiłeś poświęcać na język godzinę dziennie, to zrób to tak, abyś pod koniec dnia mógł bez zająknięcia się powiedzieć to czego się nauczyłeś. Na przykład:

Uczymy się japońskiego słówka "jidohanbaiki" - Automat sprzedający (np. napoje, batony). Okey... powtórzę sobie to słówko po południu, za godzinę i wieczorem. Jeśli nie będę pamiętał, mogę przecież jeszcze jutro się go pouczyć. Jeśli nie jutro to pojutrze itp. itd. Jeżeli stawiamy sobie jakiś cel, wykonujmy go w 100% tak, aby wynosić chociaż coś po jednym dniu nauki, a nie dopiero po tygodniu.

Słowa te kieruję głównie do osób kochających uczyć się języków, a mających z nimi problemy.
Wierzę w Wasze możliwości i trzymam kciuki w dalszych przygodach językowych. Niech systematyczność i  cierpliwość będą z Wami zawsze. *-*

がんばって!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz